Gdy każda wspólna zabawa kończy się awanturą
Gra planszowa trwa cztery minuty i kończy się przewróconą planszą. Klocki są „moje", kolejka zawsze powinna być teraz. Dzielenie się i czekanie nie przychodzą same — to umiejętności, które ćwiczy się tak samo jak zawiązywanie butów.
Poznajesz to?
Nie chodzi o to, żeby dziecko przestało chcieć wygrywać. Chodzi o to, co dzieje się potem.
- Przegrana kończy zabawę — dosłownie, natychmiast i głośno.
- Dzielenie się działa tylko wtedy, gdy to on decyduje, czym się dzieli.
- Wspólne zadanie zamienia się w wyścig, kto pierwszy.
- Zasady są dobre dopóki wygrywa, potem nagle są niesprawiedliwe.
Dlaczego to działa
Większość konfliktów bierze się z tego, że reguły ustalane są w trakcie, czyli wtedy, gdy komuś już zależy. Ćwiczenia zaczynają się od wspólnego ustalenia zasad — na spokojnie, zanim cokolwiek się zacznie.
W zadaniach celowo pojawiają się sytuacje, w których nie wygrywasz. W bezpiecznych warunkach, z dorosłym obok, przegrana przestaje być katastrofą.
Część zabaw jest tak ułożona, że albo wygrywają wszyscy, albo nikt. To najprostszy sposób, żeby dzieci zaczęły sobie pomagać, zamiast się ścigać.
Jak z tego korzystać
Ten sam materiał, dwa różne konteksty pracy.
Świetnie sprawdza się z rodzeństwem, ale działa też we dwoje z rodzicem. Krótkie rundy są tu ważniejsze niż długa gra — lepiej skończyć, gdy jeszcze jest dobrze, niż grać do pierwszej awantury.
Zabawy są opisane z podziałem na liczebność grupy i czas trwania, więc łatwo dobrać je do tego, ile realnie zostało w planie dnia. Przy każdej jest wskazówka, jak rozdzielić role, żeby nie zawsze prowadziło to samo dziecko.
Materiały na ten temat
Materiały z tego tematu są w przygotowaniu.
Zobacz też
Materiały z pokrewnych tematów, które często kupowane są razem.